Witam wszystkich,
Piszę pracę licencjacką na temat "Kredyt inwestycyjny na preferencyjnych warunkach na innowacyjną działalność gospodarczą". Oczywiście jestem już porządnie w plecy z terminami (niezbyt zaangażowany student ze mnie), no ale postanowiłem w końcu zacząć rozglądać się za materiałami.
Czwarty rozdział (empiryczny) powinien być na zasadzie prześledzenia drogi do uzyskania takiego kredytu przez hipotetycznego pana Józefa K i udowodnienia, że kredyt jest dobrym sposobem na rozkręcenie takiego biznesu. Na drugie pytanie odpowiedzi może mi udzielić tylko jakiś przedsiębiorca, który samemu coś takiego przeszedł i może poświadczyć, zaś do odpowiedzi na pierwsze pytanie potrzebuję Waszej pomocy.
A mianowicie: czy wie ktoś jak wygląda struktura kalkulatora zdolności kredytowej stosowanego przez dowolny bank? Wiem, że w WBK np używają zmodyfikowanego pliku z Excela z różnymi makrami i wyliczają zdolność na podstawie konkretnych danych. Podejrzewam jednak, że banki nie dzielą się taką wiedzą ot tak. Jak proponujecie podejść do tego problemu (i, prawdę mówiąc, do problemu całego tego rozdziału, jeśli ktoś ma pomysł)? Z góry dziękuję za pomoc.
Piszę pracę licencjacką na temat "Kredyt inwestycyjny na preferencyjnych warunkach na innowacyjną działalność gospodarczą". Oczywiście jestem już porządnie w plecy z terminami (niezbyt zaangażowany student ze mnie), no ale postanowiłem w końcu zacząć rozglądać się za materiałami.
Czwarty rozdział (empiryczny) powinien być na zasadzie prześledzenia drogi do uzyskania takiego kredytu przez hipotetycznego pana Józefa K i udowodnienia, że kredyt jest dobrym sposobem na rozkręcenie takiego biznesu. Na drugie pytanie odpowiedzi może mi udzielić tylko jakiś przedsiębiorca, który samemu coś takiego przeszedł i może poświadczyć, zaś do odpowiedzi na pierwsze pytanie potrzebuję Waszej pomocy.
A mianowicie: czy wie ktoś jak wygląda struktura kalkulatora zdolności kredytowej stosowanego przez dowolny bank? Wiem, że w WBK np używają zmodyfikowanego pliku z Excela z różnymi makrami i wyliczają zdolność na podstawie konkretnych danych. Podejrzewam jednak, że banki nie dzielą się taką wiedzą ot tak. Jak proponujecie podejść do tego problemu (i, prawdę mówiąc, do problemu całego tego rozdziału, jeśli ktoś ma pomysł)? Z góry dziękuję za pomoc.